O autorze
Agnieszka Czmyr-Kaczanowska i Joanna Gotfryd. Przyjaciółki, które zamarzyły sobie, aby stworzyć miejsce wspierające mamy w rozwoju zawodowym. Tak powstał portal Mamo Pracuj, jeśli chcesz!, który rozwijają od kilku lat. Obie są mamami, łącznie licząc, aż piątki dzieci! Agnieszka i Joanna wierzą, że pojawienie się na świecie dziecka daje kobiecie siłę i odwagę do tego, aby zadbać o swoje życie zawodowe.

To miejsce, które inspiruje, podpowiada ale przede wszystkich daje dowody na to, że godzenie życia rodzinnego i zawodowego jest możliwe. Od kilku miesięcy dziewczyny rozwijają drugi serwis mamspotkanie.pl, z najciekawszymi wydarzeniami dla kobiet.

Da się, nie da się… Czy polskie matki będą się kiedykolwiek wzajemnie szanować?

Szczęśliwa mama z dzieckiem
Szczęśliwa mama z dzieckiem freeimages.com/simmbarb
Czytam tekst Matka, żona i Kłopoty (Macierzyństwo da się pogodzić z pracą? Większej bzdury nie słyszałam!), swoje dorzuca Country Girl (Ilość a nie jakość) i nie mogę się powstrzymać, aby tego nie skomentować. Czuję też presję, bo w końcu współprowadzę portal dla Mam, które chcą pracować. Oba teksty bardzo ciekawe, wiele argumentów do mnie przemawia, ba co więcej z wieloma się zgadzam! Ale… ale to co dzieje się pod tekstem przeraża.

To co chciałabym dodać w tej sprawie to to, że smutno patrzeć jak wiele w nas matkach zawiści, zazdrości, chęci pokazania kto ma rację, kto jest lepszy… Czy my kobiety, matki kiedykolwiek będziemy zadowolone z tego co mamy? Albo będziemy się wspierać i szanować swoje/cudze decyzje? Nie oceniać?

Najpierw macierzyństwo i praca
Znam mamy pracujące, znam mamy zajmujące się wyłącznie dziećmi, domem. Każda jest zmęczona, każda ma „wory” pod oczami, milion trosk a doba zawsze jest za krótka. Są wśród nich mamy z jednym, dwójką, trójką, czwórką, piątką a nawet szóstką dzieci i co, ano nic.
Ktoś powie; te co nie pracują to lenie, darmozjady. Ktoś inny, a te co pracują to wyrodne matki. Jak można zostawić dziecko z obcą kobietą? Jak można 10 lat „siedzieć w domu” – doda ktoś inny. Oszaleć idzie. Widać, że czegokolwiek się nie zrobi to i tak ocena będzie – negatywna.


A dlaczego nie może być tak; szanuję Twój wybór, ale ja wole jednak gotować obiadki. Wiem, mało myślę o sobie, ale to taki czas. Dzieci tak szybko rosną, chcę być z nimi tak długo jak to możliwe. Albo: fajnie, że masz sporo czasu dla dzieci, ja daję moim tyle ile mogę, ale chcę pracować bo kocham to co robię. Opowiadam dzieciom wieczorem o swojej pracy, one opowiadają o szkole/przedszkolu i cudownie się nam rozmawia. Wiem, że są ze mnie dumne.

Albo jeszcze taki scenariusz: muszę pracować bo jedna pensja to za mało, nie damy rady z jedną…
Albo jeszcze smutniejsza wersja: mąż mnie zostawił z dwójką dzieci, jak mam nie pracować i cieszyć się swoim macierzyństwem? Alimentów płacić nie chce (tutaj pewnie znów potrzebny byłby kolejny tekst) a ja muszę im dać jeść, ubrać… Tu nie ma miejsca na sentymenty.

Takich scenariuszy może być tysiące. Nic nam do tego. Każdy dokonuje swojego wyboru. Pewnie, że możemy się mylić. Każda kobieta jest inna. Dzieci mamy na różnym etapie swojego życia. Zmienimy się z każdym dzieckiem. Wiele razy słyszałam: przy pierwszej ciąży pracowałam do końca, a potem po 4 miesiącach wróciłam do pracy, ale już przy drugiej dałam sobie więcej czasu. Inna mówi: muszę znaleźć jakąś pracę, wyjść do ludzi, bo oszaleję. Myślę sobie świetnie! Jej wybór. Niech wybiera jak jej będzie lepiej. Bo w moim odczuciu nie ma nic dobrego w matce, która jest zła, sfrustrowana, niezadowolona i nieszczęśliwa.

To w czym mogę pomóc, to powiedzieć, tak, rób jak czujesz, jak potrzebujesz. Szanuj siebie samą i swój czas.

Nasz portal powstał nie po to aby „zaganiać matki do roboty”, ale po to aby pokazywać, że można mieć taką pracę, która daje radość i spełnienie i nie stoi w kolizji z macierzyństwem.

Są rozwiązania prawne, które umożliwiają taką organizację pracy, że rodzic nie musi być niewolnikiem 10 godzinnego dnia pracy. Właśnie o nich piszemy. Ale mówimy też: ciesz się czasem z dzieckiem. Myślisz o pracy, świetnie, ale powoli. Przemyśl co chciałabyś robić, ile pracować, ile czasu mieć dla rodziny. Podpowiadamy jak pracować, aby mieć z tego radość.
My stworzyłyśmy sobie właśnie takie miejsce pracy i tego Wam też życzymy. Nie, to nie jest idealne miejsce, czasem bardzo stresujące, dołujące kiedy ktoś wycofa się ze współpracy, nie zawsze przewidywalne finansowo… ale kiedy chcę mogę powiedzieć: dzisiaj mnie nie ma, potrzebuję być z dziećmi, idziemy do kina. Kropka. Wyłączam telefon, włączam uważność i jestem tylko mamą.

Liczy się czas i kropka
I tu znów oceniamy. I znów ktoś jest lepszy bo ma 10 godzin dla dziecka, a ktoś inny tylko godzinę. Ktoś ma pieniądze na judo/karate/balet i rysunek a ktoś nie. Nic nam do tego. Świetnie, jeśli mam taką relację z innymi kobietami, że mogę im powiedzieć: słuchaj, ale czy jesteś pewna, że codzienne zajęcia dodatkowe dla 5 latka to nie za dużo? W tym jest troska nie ocena.

Ja wierzę w to, że jakość czasu ma znaczenie. Mam trójkę dzieci i sporo czasu spędziłam na placach zabaw i wierzcie mi, to co się słyszy sprawia, że włos się jeży na głowie…
„Chodź tu, czemu się brudzisz? Nie becz, nie biegaj! A do koleżanki: mam go już dość, cały dzień z nim siedzę, nic mi nie daje zrobić! Ciągle coś chce!”.

Strasznie mi żal takiej mamy. Bo co z tego, że ma cały dzień dla dziecka jeśli ten czas to mordęga? I dla niej i dla dziecka? Nie oceniam. Życzę jej aby mogła wyjść na chwilę, zrobić coś dla siebie i zatęsknić za swoim dzieckiem. Ja dzisiaj 4 godziny byłam poza domem, miałam spotkania z koleżanką z redakcji i na skrzydłach wracałam do domu, gdzie czekał na mnie synek z nianią. On uśmiechnięty, ja szczęśliwa, że znów się widzimy i zaraz pojedziemy razem po córeczki do szkoły i przedszkola. Zdarza mi się, że nie odbieram telefonu kiedy jestem z dziećmi. To nasz czas. Nie muszę i nie chcę być cały czas dostępna. Teraz jestem dla dzieci.

Pewnie, że niespieszny czas jest wspaniały. Ale ten kto zaprowadza dzieci do placówek czasem musi się pospieszyć. Ale wracać można powoli, jasne. Bo to jest jakościowo dobry czas.

Znam mamy, które cudownie bawią się z dziećmi, ale znam też mamy, które cały czas krzątają się po domu (ile rzeczy przecież jest do zrobienia!) wcale z dziećmi nie spędzając czas. Dzieci bawią się same… Nie oceniam. Myślę jedynie, że uważny czas z dzieckiem nie jest tym samym czym bycie obok, z miotłą, garami, praniem i bajką na tablecie.

Życie pełne jest wyborów. Ja wybrałam nieco mniej sprzątania, gotowania i prasowania, ale za to więcej czasu z dziećmi, trochę czasu na pracę i dla siebie. Bywa, że kolejność się zamienia. Czasem czuję się w tym układzie lepiej, czasem gorzej ale fajnie, że mam wybór.

Amen.

Ps. Nie wspominam tutaj nic o mężach/partnerach/ojcach tylko dlatego, że oni nas tak nie oceniają jak My oceniamy siebie…

Agnieszka Kaczanowska
Trwa ładowanie komentarzy...