O autorze
Agnieszka Czmyr-Kaczanowska i Joanna Gotfryd. Przyjaciółki, które zamarzyły sobie, aby stworzyć miejsce wspierające mamy w rozwoju zawodowym. Tak powstał portal Mamo Pracuj, jeśli chcesz!, który rozwijają od kilku lat. Obie są mamami, łącznie licząc, aż piątki dzieci! Agnieszka i Joanna wierzą, że pojawienie się na świecie dziecka daje kobiecie siłę i odwagę do tego, aby zadbać o swoje życie zawodowe.

To miejsce, które inspiruje, podpowiada ale przede wszystkich daje dowody na to, że godzenie życia rodzinnego i zawodowego jest możliwe. Od kilku miesięcy dziewczyny rozwijają drugi serwis mamspotkanie.pl, z najciekawszymi wydarzeniami dla kobiet.

Jak przeżyć dni między świętami będac pracujacym rodzicem?

Mały kotek ogląda choinkę z lego.
Mały kotek ogląda choinkę z lego. foter.com
Czas tzw. międzyświąteczny, to prawdziwe wyzwanie dla pracujących rodziców i ich dzieci. Jeżeli należysz to tych, którzy już 26 grudnia pakują narty i śmigają w Alpy na 2 tygodnie, to nie czytaj dalej. Co jednak, jeśli koniec roku spędzasz na miejscu i czas okołoświąteczny spędzasz pracując? Na ZUS trzeba zarobić, na waciki i na wyjazd na narty za rok.

Po pierwsze - jest nadzieja, że w pracy będzie względny spokój i cisza. Klienci będą na urlopach i telefon nie będzie dzwonił tak często, jak zwykle. Możesz wtedy porządkować dokumenty i planować pracę na nowy rok.



Po drugie - kto w tym czasie zajmie się dziećmi? Przedszkola i żłobki funkcjonują w miarę normalnie. Problem zaczyna się, gdy Twoja pociecha chodzi do szkoły, ale jest za mała, żeby sama przez 8 godzin była w domu. Lekcji oczywiście nie ma, jest za to dyżur w świetlicy, na który można dziecko zapisać.
Uwaga - stołówka szkolna też ma wolne i dziecko obiadu nie dostanie. Jeśli nie masz wyjścia, do plecaka zamiast książek pakujesz furę kanapek i masz nadzieję, że dziecko będzie się w świetlicy dobrze bawiło. Mimo wszystko.

Albo kombinujesz. To lubię najbardziej. Dla dzieci to atrakcja i dla mnie też, mimo wszystko.

W tym roku szkolnym dzieci mają 6 dni bez lekcji, które jednak są normalnymi dniami roboczymi dla rodziców. Chodzi o 22, 23, 29 i 30 grudnia, oraz 2 i 5 stycznia. Jest jeszcze 24 i 31 grudnia, ale wtedy już więcej osób ma urlopy, jak nie rodzic, to może babcia... Ale co zrobić w pozostałe, zwykłe, najzwyklejsze dni pracy?

Dzień pierwszy - 22 grudnia - poniedziałek
Umawiam się z sąsiadką nauczycielką, która ma wolne - moja córka spędzi dzień u nich w domu, bawiąc się z koleżanką, córką sąsiadki. Dziecko zaopiekowane, nie będzie się nudzić, a ja w ramach podzięki za opiekę przygotuję i przyniosę im obiad. Ufff...

Dzień drugi - 23 grudnia - wtorek
Temperatura świątecznych przygotowań rośnie, mama się denerwuje kiedy wreszcie do niej przyjedziemy, a tu mąż ma o 17 długo oczekiwaną wizytę u lekarza, a ja o 15 spotkanie z ważnym klientem. Klient też człowiek, pasowało mu spotkanie tylko wtedy. Do pomocy angażuję nianię, która wcześniej na pełen etat zajmowała się młodszą córką, a teraz na szczęście pomaga nam wtedy, kiedy jest potrzebna. Dzieci uwielbiają panią Ewę. Udało się! Ufff...

24 grudnia - Wigilia
Mamy urlopy, wyjeżdżamy na święta do rodziny. Wracamy dopiero w niedzielę 28 grudnia.

Dzień trzeci - 29 grudnia - poniedziałek
Do pracy rodacy! Dzisiaj z pomocą przyjdzie mi siostra, która na stałe mieszka za granicą, ale przyjechała do Polski na święta. Zajmie się dziewczynkami. Taka ciocia to atrakcja, widzimy się dwa razy do roku, więc trzeba ją "wykorzystać". Ufff...

Dzień czwarty - 30 grudnia - wtorek
Zabieram dzieci do pracy. Umawiam się ze wspólniczką, że dzisiaj pracujemy "ile się uda". No trudno, koniec roku to nie koniec świata, nie jesteśmy księgowymi. Najwyżej zrobimy mniej, niż zakładałyśmy. Pakuję dzieci do samochodu i jedziemy do domu Agnieszki. Dzieci szczęśliwe, szaleją w pokojach na górze, my pracujemy, gadamy, robimy razem obiad. Wszyscy zadowoleni, my chyba bardziej niż dzieci. O to chodziło! Ufff...

31 grudnia - Sylwester
Wszyscy mamy wolne. Pracowałam ciężko przez cały rok, moje dzieci też. Zostajemy w domu, szykujemy się do sylwestrowej domówki - dzieci pomagają przygotować przekąski i dekorują pokój. Po południu wszystkie trzy robimy się na bóstwo. Malujemy paznokcie i stroimy się. Pierwszą "północ" świętujemy o 21, żeby młodsza latorośl poszła spać o normalnej godzinie ;-).

1 stycznia - Nowy Rok
Odpoczywamy, odsypiamy, otwieramy oczy... ooo już pora na obiad?

Dzień piąty - 2 stycznia - piątek
Niby wolne, ale jednak nie za bardzo. Młodsze dziecko idzie do przedszkola. Po długiej przerwie chętnie zobaczy się z koleżankami z grupy. Starsze dziecko zawożę do koleżanki, którą w ten dzień opiekuje się babcia. Opiekuje to może za dużo powiedziane, dziewczyny bawią się same przez cały dzień, ale jestem spokojna wiedząc, że czuwa nad nimi przemiła starsza pani. Przywożę obiad i coś słodkiego, żeby babcia nie musiała nic gotować. Ufff...

3 i 4 stycznia - znowu weekend? Ekstra!

Dzień szósty - ostatni - 5 stycznia - poniedziałek
Ostatni dzień z naszej układanki. Dzieci w placówkach do 14. Przeżyją. Starsza bez obiadu. Wrócę wcześniej z pracy i dam im jeść. Dzisiaj nie ma kogo poprosić o pomoc, więc lądują w świetlicy i przedszkolu. Swoją drogą w placówkach tłumy - i w przedszkolu i w szkole. Dlaczego dzisiaj nie ma lekcji? Znów starszej córce przepadnie ukochany sks i fajne zajęcia komputerowe.

6 stycznia - Trzech Króli
Świętujemy...

Epilog - 7 stycznia - środa
Nareszcie koniec wolnego! Wszystko wraca na swoje miejsce i każdy do swoich obowiązków. Po tej jeździe bez trzymanki cieszę się, że do ferii mamy aż 6 tygodni. Znowu będę musiała kombinować.

Autorka: Joanna Gotfryd
Trwa ładowanie komentarzy...